Przyjemni i pożyteczni

Alejka przy forsycji. Zielony samochód stoi na trawniku z włączonym silnikiem, obok leżą grabie. W środku jeden z panów czyta Fakt, drugi kończy właśnie kanapkę i równocześnie zapala papierosa. Pukam. Palacz uchyla szybę.

– Dlaczego panowie parkują samochodem w Parku?

– My GRABIMY.

– Dobrze, ale czy

to jest powód, żeby stać na trawniku?

– Już, już. Dopiero ZJEDLYŚMY! (z pretensją)

Ten od Faktu odpowiada, Palacz powtarza za nim jak echo (echo).

Odchodzę. Samochód powoli przejeżdża na asfalt alejki blokując jej całą szerokość.

Ps. Pani ze Straży Miejskiej powiedziała mi, że ludzie wykonujący prace w parku mogli dostać pozwolenie na wjazd. Z jakiego powodu? Jaki jest pożytek z zatrudniania takich wandali? Kto odpowiadałby za zniszczony trawnik? (Ci akurat wielkich szkód nie narobili).

DSC07421

0 Replies to “Przyjemni i pożyteczni”

  1. Więc nie byli przyjemni, a pożyteczność ma drugie dno.

    1. Owszem. Ze szczególnym naciskiem na brak pożyteczności – listki są wygrabiane z najbardziej niedostępnych miejsc. To strasznie głupie, jeżeli chce się, żeby w parku było jakieś życie

      1. Teraz taki trend, ma być czysto, wyczesane, wygrabione, żadnych oznak mądrości natury, której liście na coś jednak były potrzebne.

        1. W Niemczech na przykład trend jest odwrotny, a chyba aspirujemy właśnie w tym kierunki… Jestem w stanie zrozumieć, że park to nie las. Za dużo liści brzydko wygląda (podobno), można się poślizgnąć, trawa gorzej rośnie itp itd. Ale Ci faceci wygrabiają liście z miejsc, w które nikt się nie zapuszcza (np. 3 metrowe, strome, zakrzaczone zbocze na brzegu glinianki). Bezsensowna pedanteria.

Dodaj komentarz