Skrzydlaty zając

Światowy Dzień Ptaków Wędrownych przyniósł mi obserwację pierwszego w życiu błotniaka stepowego. Początkowo ciemną sylwetkę na polu wziąłem za siedzącego zająca. Zignorowałem go, ale kiedy zając wzbił się w powietrze natychmiast podniosłem aparat do oka.
(DO ZAPAMIĘTANIA: od razu przestawiać na tryb zdjęć seryjnych).

W pierwszej chwili rzucił mi się w oczy biały kuper, myślałem więc już o trzech gatunkach błotniaków: łąkowym, zbożowym i (nieśmiało) o stepowym. Dziwne wrażenie: wydawał się bardziej stabilny niż rzucany przez każdy podmuch łąkowy, ale równocześnie był zbyt drobny niż trochę ociężały zbożowy. Słowem stepowy, nazywany dawniej tajemniczo bladym. W Polsce tylko przelotny, lęgowy w stepowym pasie od Ukrainy, po zachodnią Mongolię.
Zawsze chciałem zobaczyć samca, ten srebrzystoszary latawiec z końcami skrzydeł zanurzonymi w atramencie. A że trafiła się samica wcale nie żałuję. Dopiero na zdjęciu dopatrzyłem się tych ciemnych drugorzędówek (lotek drugiego rzędu), jasnej głowy, jednolitego, brązowego wierzchu.
(EDIT 11.05 – a jednak źle oznaczyłem. Jeden z weryfikatorów serwisu ornitho.pl, ornitolog Łukasz Krajewski napisał:
Moim zdaniem, na tym zdjęciu jest drugoroczny błotniak łąkowy. Brak jasnej obroży, ciemny tylny brzeg lotek pierwszego rzędu i palce.
Cóż, wygląda na to, że na pierwszego stepowego jeszcze poczekam
).
Swoją drogą ciekawe, że nie mam już odruchu sięgania po lornetkę, od razu łapię za aparat. I często mam taki dziwny niedosyt, że się nie napatrzyłem jak leci, jak uderza skrzydłami. W zdjęciu, w zatrzymanym kadrze nie ma jednak życia.

Dodaj komentarz